Czwartek, 17 maja 2012

Pardon

Poppolityka. Prawdy, emocje i pogłoski

Profil użytkownika:

Filip_Stankiewicz
Filip_Stankiewicz
Absolwent UG. Działam społecznie. Wiceprezes O/Trójmiasto Stowarzyszenia KoLiber. Należę do "Prawa i Sprawiedliwości". Własna firma - kredyty hipoteczne, ubezpieczenia, inwestycje.Honorowy Krwiodawca.
Ilość odwiedzin: 66598

Ulubione blogi:

Brak ulubionych
RSS

Blog użytkownika

Poniedziałek [28.03.2011, 17:42]
Rząd chce sprzedać większościowy pakiet akcji Lotosu - jednej z dwóch dużych rafinerii w Polsce, która stanowi kluczowe ogniwo naszego systemu bezpieczeństwa energetycznego. Roztropne władze wysoko rozwiniętych Państw nie sprzedają strategicznych firm sektora paliwowego. W dodatku Lotos posiada znaczące własne zasoby ropy.

Zagrożenia są bardzo poważne niedostatek konkurencji umożliwi nabywcy śrubowanie cen kosztem kierowców lub sprzedaż paliwa po niższych cenach własnym stacjom benzynowym, co przyczyni się do upadku innych stacji. Doprowadzi to do ograniczenia konkurencji wśród stacji benzynowych co oznacza drenaż portfeli nas wszystkich. Co prawda rząd zapewnia, że umowa sprzedaży będzie obwarowana zapisami zabezpieczającymi, ale łatwo będzie je ominąć lub wykorzystać niezdolność rządzących do ich egzekwowania od bogatego i wpływowego koncernu.

Jeszcze większe ryzyko istnieje w przypadku sprzedaży Lotosu jednemu z koncernów rosyjskich, na który mogą politycznie wpływać władze Rosji świadczy o tym sprawa wieloletniego więzienia właściciela Jukosu Michaiła Chodorkowskiego. Zagrożenie pokazuje jaskrawo przykład wieloletniej odcięcia dostaw ropy z Rosji do rafinerii Orlenu w Możejkach. Jak wynika z depesz ambasad USA ujawnionych przez portal Wikileaks, wicepremier Rosji Sieczin wydał w lipcu 2006 polecenie wstrzymania dostaw ropy do Możejek, a do awarii rurociągu Przyjaźń, którym rosyjska ropa była tłoczona do Możejek, doszło w tym samym miesiącu. Oznacza to, że Rosjanie nie chcą zarabiać na sprzedaży ropy, tylko wymuszają sprzedaż Możejek własnym koncernom paliwowym. Do czego mogą się posunąć po zakupie Lotosu? Sprzedaż Lotosu koncernowi krajowemu lub zagranicznemu spoza Rosji również otwiera drzwi do przejęcia tej jednej z najnowocześniejszych rafinerii przez Rosjan.

Bardzo szkodliwy jest również moment sprzedaży Lotosu, przez co uzyskana cena będzie znacznie niższa niż możliwa do uzyskania za tak dobrą i świetnie zlokalizowaną firmę. Rząd Donalda Tuska chce zbyć Lotos w chwili, gdy spółka jest zadłużona na realizację programu inwestycyjnego 10+ i przed osiągnięciem efektów finansowych tych inwestycji. Wartość spółki będzie rosła mówią o tym eksperci i prezes Lotosu Paweł Olechnowicz. Kolejnym czynnikiem mogącym spowodować niska cenę jest niepewność co do zapotrzebowania na paliwo z powodu światowego kryzysu. W efekcie będzie to w praktyce wyprzedaż i żadne próby przedstawienia ceny jako atrakcyjnej - z użyciem odpowiednio dobranych wskaźników - tego nie zmienią.

Nie chodzi o ideologię, jak próbuje zasugerować premier Donald Tusk, a jedynie o egzystencję nas wszystkich i gospodarki Polski.

Proszę o podpis i przekazanie protestu dalej - to jedna z niewielu rzeczy, którą można w tej sprawie zrobić i uratować tę strategiczną firmę:
http://www.petycje.pl/petycja/6902/og%C3%93ln...;lotosand#8221;.html

Filip Stankiewicz
28 komentarzy

Niedziela [27.03.2011, 21:15]
Kiedy mie pytajom, skont jestem, muwię scałej polski, bo znam pszepis na bigos.

Dlatego żem zaprosił do narady bespieczeństwa narodowego, momęcik, sprawdzę w wikipedji, czy to się napewno tak piszę no, prawie. O czym to ja, aha, całuję kiedyś duńskiego kaszalota, bo ot czegoś tszeba zacząć, a on mi muwi, że źle się dzieje w państwie. To ja NATO nie, chyba coś pochszaniłem to ja nato, że generał nam pomorze, bo to nie jest proces w sprawie wójka.

Strasznie mie zjehano, ale krytyka ma to do siebie, że spływa. W zeszłym roku wpadki, w tym roku wpadki, ludzie jusz się pszyzwyczaili. No, wienc wracajonc do polityki zagranicznej, czeba ją poruwnać do in wiatro, bo ma sęs wtedy, gdy jest sząsa, że dzieci bendom zdrowe i dobże wykrztałcone. Jak wały pszeciwpowodziowe, gdy miałem pszyjemność wizytowania terenuf zalanych. Nadmienię, isz zostawiłem tam szalig kibica, bo nie jestem z Poznania ani Skrakowa. Morze ktoś widział. Najwarzniejsze, że jusz mi się nie mylom płatnik neto z beneficjętem neto ani organizacja naroduw zjednoczonych z miendzywojewuckim funduszem walutowym. W karzdym razie nie zawszę.

Tak, wię, błąt to błond, zdażyło się. Cieszę się, że pan Rzakowski z Polityki napomknoł o dyslekcji Ajnsztajna, ale i tak rzałuję, że nie udało się sprawy zatuszować. Najpierw rześmy poprawili tylko bólu na bulu, czy tam odwrotnie, na stronie internetowej, bo ktoś nie wychfycił nadzieji, Japoni ani czterech interpunkcyjnych (cokolwiek to znaczy).

Pszemiły redaktor z Polsatu (przyjaciuł poznaje się w biedzie) odkrył, że Kaczyński tesz pisze niedobże obiat zamiast obiad, a ja to powtużyłem. TVP podała, że mimo błendów moje słowa w ksiendze kądolencyjnej były wyjątkowo piękne i podniosłe, czyli też w pożątku. W TVN z koleji dobry był poliglogog, ktury muwił, że takie potkniencia bardzo ocieplają wizerunek. To dobrze, morze jak bendzie ciepło, ludzie zapomną, że obiecywałem wyjście naszych z Awganistanu do końca 2012 roku, a posiedzimy conajmiej dwa lata dłurzej.

Gożej, że Kaczyński jednak dobże obiad napisał, bo ta popszeczka, niby w liteże te czy ty, jak ja muwię, to jest ogonek od y w linijce wyrzej. Szlak by wtrafił. Dlatego uznaliśmy ze Słafkiem i Nałenczem, że jusz czas na orendzie, w kturym obiecam, że to koniec wpadek.

Ciąg dalszy i komentarze:

http://blog.rp.pl/feusette/2011/03/22/ludzie-...
72 komentarze

Czwartek [24.03.2011, 17:11]
Donald Tusk zaczyna tracić nerwy lub świadomie kłamie. Powiedział, że ludzie nie dadzą się nabrać tym, "którzy idą do najdroższego sklepu w Warszawie i pokazują siatkę pełną zakupów, którą można kupić obok za połowę tej kwoty.

Ewidentnym kłamstwem jest stwierdzenie premiera, że to co Jarosław Kaczyński kupił za ponad 55 złotych można kupić za połowę tej ceny pomijam oczywiście jakieś przeceny kurczaków na granicy przydatności do spożycia czy nadgniłe jabłka. W dodatku zwrot obok oznacza, że bardzo blisko tego sklepu osiedlowego produkty te są dostępne w cenie około 28 złotych. Z wyliczeń dziennikarzy kilku redakcji wynikała kwota blisko 40 złotych. I oczywiście nie zawsze ten sklep dyskontowy jest obok, wielu ludzi musi do niego dojechać a więc doliczamy odpowiednią ilość benzyny za około 5 złotych za litr i czasem koszt naprawy auta z powodu wpadnięcia w jedną z tysięcy dziur, nie remontowanych przez władze dużych miast w większości rządzonych przez ludzi związanych z PO. Wielu Polaków nie ma samochodów, zatem doliczyć trzeba stale drożejące bilety komunikacji miejskiej. Zatem im bardziej się nad sprawą zastanawiać tym bardziej widać, jak bardzo myli się Donald Tusk.

Stwierdzenie premiera o najdroższym sklepie w Warszawie również jest dość wątpliwe. Chyba nikt nie uwierzy, że Donald Tusk sprawdził to przed ogłoszeniem takiej tezy. Inna sprawa to sprecyzowanie czy chodzi o cały asortyment sklepu czy o produkty zakupione przez Jarosława Kaczyńskiego. W każdym razie to teza nieudowodniona i z dużym prawdopodobieństwem nieprawdziwa, biorąc pod uwagę, że ekskluzywne delikatesy też mieszczą się w kategorii sklepy.

Na miejscu właścicieli sklepu dokonałbym szybkiego rajdu po sklepach w Warszawie i po zdobyciu żelaznych dowodów pozwał za to stwierdzenie Donalda Tuska do sądu. Oczywiście radziłbym dokonać dokumentacji fotograficznej oraz uzyskać namiary do kilku świadków, bo może się okazać, że po pewnym czasie ceny będą niższe i nie da się w żaden sposób ustalić jakie były wcześniej.

Filip Stankiewicz

Źródła:
Tuskotronic - kurczaki i ziemniaki:http://www.youtube.com/watch?v=PUjevbQJ1Xg
http://www.rp.pl/artykul/10,631056_Tusk--Zart...
http://www.dlahandlu.pl/handel-nowoczesny/wia...

P.S. Znacznie mniej kontrowersyjna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego została mocno skrytykowana w naszych obiektywnych mediach, dlatego polecam odpowiedź prezesa PiS na te zarzuty:
http://jaroslawkaczynski.salon24.pl/290135,o-...
143 komentarze

Wtorek [15.03.2011, 21:43]
Na filmie portalu Niezalezna.pl nagranym 10 marca 2011 późnym wieczorem widać służby oczyszczania miasta w asyście policji i straży miejskiej dokonujących barbarzyństwa niedopuszczalnego w cywilizowanym europejskim kraju.

Pomimo protestów przechodniów sprzątane są palące się znicze i leżące pod pomnikiem wieńce. Znicze nie są w stanie końcowego dopalania. Część z nich nie jest wypalona nawet do połowy, a stearyna w środku nie jest jeszcze roztopiona. Strażnicy zachowują się zatem jak złodzieje i cmentarne hieny, które okradają groby z kwiatów, by sprzedać je następnego dnia kolejnym klientom. Czy te znicze też będą wykorzystane ponownie? Dlaczego nie mogły się spokojnie dopalić do końca?

Podczas stanu wojennego taki film nie mógłby powstać, ale w metodach usuwania śladów i gaszenia pamięci wyraźnie widać rękę nieformalnego doradcy arcyboleśnie prostego (p)rezydenta, który to doradca jeszcze niedawno wybierał się w podróż do Rzymu, choć miał zaświadczenia lekarskie, że podróż do sądu w tym samym mieście byłaby dla niego zbyt męcząca.

http://www.youtube.com/watch?v=Zvb47wLbn10&am...=11


Opublikowany na portalu Niezależna.pl film robi wstrząsające wrażenie. Nie tylko na wyznawcach smoleńskiego mitu. I nawet nie tylko na tych, którzy tego mitu nie wyznają, ale którym bliżej było do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego niż do aktualnie rządzących.

Także na tych, którzy w polsko-polskiej wojnie zajmowali i zajmują stanowisko bliższe Platformie Obywatelskiej niż Prawu i Sprawiedliwości, ale których ta wojna nie wyprała (jeszcze?) z resztek wrażliwości. Wrażliwości, którą można nazwać inteligencką lub po prostu ludzką.

Nadzorowani przez straż miejską robotnicy gaszą płonące znicze. Nie jakieś tam pojedyncze, które nie zdążyły się dopalić w gąszczu naturalnie zgasłych. Po prostu likwidują morze płonących zniczy, częściowo zresztą ustawionych w kształt kotwicy Polski Walczącej. Gaszą i wyrzucają do śmieciarki. Podobny los spotyka na końcu wieniec z fotografią pary prezydenckiej. To są śmieci" mówi funkcjonariusz straży miejskiej.

Czyni się to na oczach protestujących ludzi. Smętne miny wykonujących czarną robotę, którzy wyraźnie są nie w sosie, bo po ludzku jest im przykro, kontrastują z zachowaniem panów strażników. Tym jest fajnie, bo nienawidzą.

Ich zachowanie, podobnie jak decyzję tych, którzy wydali im taki rozkaz, to przesłanie o treści: Mówiliśmy, że 10 kwietnia to wspólna tragedia, ale to takie tam gadanie dla głupich. Tak naprawdę to dla nas nie była żadna tragedia. Fajnie się stało, że paru obrzydliwych pisiorów gryzie ziemię. A tych, którzy uważają inaczej, sprowadzamy i będziemy sprowadzać do roli intruzów. Będziemy walcem jeździć po ich wrażliwości. Zgasimy ją jak te znicze i wrzucimy do śmieciarki, niech jedzie na zwałkę".

Przesada? To po prostu przypadek, czyjaś głupota albo nadgorliwość? Może. Ale jeśli w najbliższych dniach nie usłyszymy, że ktoś poniesie konsekwencje za zniczową akcję, to ci wszyscy, którzy poczuli się nią obrażeni, będą mieli całkowite prawo uznać, że najwyższe władze państwa podpisały się pod tą interpretacją. I, niestety, nikogo to nie zdziwi.

http://www.rp.pl/artykul/9133,626222-Skwiecin...

Redaktor Igor Janke szukał winnych i nie ma ich. Decyzja podjęła się sama.
http://jankepost.salon24.pl/287066,barbarzyns...

PODSUMOWUJĄC - BANDA SKUR...
71 komentarzy

Czwartek [10.03.2011, 16:52]
Lech Wałęsa powiedział dziś do kamery, że ułaskawiał taśmowo, gdyż musiał wykonać plan - inaczej musiałby zwolnić urzędników. Ludzki Pan - wypuszczał zwyrodnialców, aby urzędnicy mieli pracę. Czy są granice absurdu jakich nie przekroczy Wałęsa? Dobrze, że plan nie obejmował wszystkich morderców, gwałcicieli, pedofilów, znęcających się nad rodziną, złodziei, sprawców pobić itp. itd.

Czy ułaskawiający w podobnym tempie prezydenci Kwaśniewski i Komorowski również muszą wyrobić 100% normy? Lech Kaczyński ułaskawił ponad 15 razy mniej więźniów niż jego poprzednicy, no ale nie stał on przecież według polityków PO po jasnej stronie mocy. Pewnie przeczuli to więźniowie i oddali na niego w 2005 roku tylko kilka procent głosów, wybierając gremialnie Donalda Tuska, a w 2010 roku popierając niemal w 100 procentach Bronisława Komorowskiego.

Swoją drogą szkoda, że dziennikarze nie zapytali Wałęsy, kto mu ten plan wyznaczył? Mieczysław Wachowski? Generał Kiszczak? Inny krwawy komunistyczny człowiek honoru?

Czy na pewno człowiek o takim poziomie umysłowym powinien być naszą wizytówką zagranicą? Może na czas audytu jego ułaskawień odebrać mu paszport, odseparować od dziennikarzy i odciąć dostęp do internetu? Oczywiście to gorzka ironia, ale fakt, że to nierealne wcale nie znaczy, że nie byłoby dobre dla Polski.

Filip Stankiewicz

Link do tekstu - tam też ciekawe komentarze, także moje:
http://filipstankiewicz.nowyekran.pl/post/606...
29 komentarzy

Wtorek [ 1.03.2011, 21:08]
Dziś widziałem fragment wystąpienia prezydenta Komorowskiego o "żołnierzach wyklętych" - ten promotor zbrodniarza Jaruzelskiego jest bezgranicznie bezczelny. Teraz kreuje się na patriotę, zwolennika opozycji antykomunistycznej. Tymczasem nie można tego pogodzić z uhonorowaniem Wojciecha Jaruzelskiego zaproszeniem do RBN. Jeśli Komorowski by za to przeprosił i powiedział oficjalnie kilka słów prawdy o Jaruzelskim to jeszcze można by to rozważać, ale bez tego jego słowa o "żołnierzach wyklętych" brzmią wyjątkowo nieszczerze w uszach każdego kto myśli zgodnie z elementarnymi zasadami logiki.

Niedawno w mediach rozwodzono się czy posłowie Prawa i Sprawiedliwości powinni opuścić debatę o filmie "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" z powodu prowadzenia debaty przez posła Fedorowicza z PO, której kandydatem był Komorowski. Wiele opinii było krytycznych wobec PiS, jak to w naszych mediach - pytano jaki związek ma Fedorowicz z tym co robi Komorowski. Tymczasem na obradach RBN był także szef PO Donald Tusk, choć wiedział że będzie tam Jaruzelski - a to oznacza akceptację dla faktu obecności twórcy stanu wojennego w tej prestiżowej radzie. Poseł Fedorowicz nie skrytykował Tuska i Komorowskiego, zatem opuszczenie debaty przez posłów PiS było naturalnym odruchem.

Filip Stankiewicz

Ciąg dalszy:

http://filipstankiewicz.nowyekran.pl/post/482...

36 komentarzy

Sobota [26.02.2011, 21:37]
W piątkowym programie Konrada Piaseckiego Piaskiem po oczach gościł europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Kurski. Gospodarz programu wzorem Moniki Olejnik wprowadzał chaos co chwilę przerywając swojemu gościowi i utrudniając widzom przyswojenie opinii europosła. Jacek Kurski poruszał kwestie związane z gospodarką, służbą zdrowia, nieradzeniem sobie rządu w wielu sprawach bardzo ważnych dla poszczególnych grup zawodowych jak firmy przewozowe czy rybacy. Prowadzący postawił tezę, że osiągnięcie porozumienia z Rosją w sprawie przewozu towarów po wielodniowych negocjacjach, paraliżu transportu i w sytuacji, kiedy to Rosja musi przewozić towary przez Polskę to sukces rządu Tuska - słysząc to wpadłem w podziw i przez głowę przemknęła mi myśl, że redaktor Piasecki  mógłby być gwiazdą mediów w wielu krajach świata jak Kuba, Korea Północna czy Związek Radziecki, zaś w Libii byłby zapewne oczkiem w głowie Muammara Kaddafiego.

Prowadzący stwierdził też, że nie można pogodzić koniecznego obniżania deficytu z proponowanym przez PiS dodatkiem drożyźnianym dla najbiedniejszych, którym zaczyna już brakować pieniędzy na opłaty i jedzenie. Jacek Kurski odpowiedział, że ten dodatek nie będzie zbyt kosztowny dla budżetu, a jest niezbędny dla ludzi - zaś PiS pokazał, że potrafi obniżać deficyt np. w 2007 roku z planowanego na 30 mld zł udało się zmniejszyć tenże deficyt do 15 mld zł. Od siebie dodam, że są setki decyzji, które mogą przynieść oszczędności. Tylko kilka spektakularnych przykładów - umowa gazowa, podpisane przez Donalda Tuska ograniczenie emisji CO2, ugoda z Eureko, afera hazardowa będą nasz budżet kosztować w sumie kilkadziesiąt miliardów złotych.

Ciąg dalszy i źródła:

http://filipstankiewicz.nowyekran.pl/post/436...

Filip Stankiewicz
41 komentarzy

Niedziela [13.02.2011, 16:23]
Tak wielu komentatorów, publicystów, politologów łamało sobie już głowy nad zagadką "niezatapialności" Platformy... Nad tym, dlaczego Polacy wybaczają władzy wszystko, i cokolwiek by robiła, a zwłaszcza czegokolwiek by nie robiła, i tak słupki popularności stoją jej jak po podwójnej viagrze.

Ostatnie uprzejmości, jakich doznali ze strony polskiego prezydenta przywódcy Niemiec i Francji, są może dobrą okazją, żeby przypomnieć wyjaśnienie, które jest wszak oczywiste i znane doskonale każdemu, kto czyta właściwe gazety i ogląda właściwe (teraz właściwie już wszystkie są właściwe) telewizje.

Otóż wyższość Platformy nad PiS polega na oczywistej wyższości klasy i stylu.

Przede wszystkim: PiS to buraki, a PO ludzie na poziomie. Dystyngowani jak Niesiołowski, wyrobieni jak poseł "kuźwa" Węgrzyn, z etosem jak "Miro", kandydat z łódzkiego, niezdolni do cwaniactw i krętactw jak rzecznik-dozorca Graś i w ogóle tacy, k..., jak ten, k..., senator z tego, k..., Wałbrzycha.

PiS to oszołomy. A PO to znakomici fachowcy, jak Kopacz czy Grabarczyk, to rutynowani, ponadpartyjni urzędnicy państwowi, jak Sekuła oraz młodzi profesjonaliści, jak Rosół.

Za PiS prezydentem był burak, który nas kompromitował przed światem, bo całował kobiety w rękę - zdaniem znawców - nieumiejętnie. Teraz mamy prezydenta o hrabiowskich manierach, który budzi w świecie szacunek - a to Obamę pouczy, żeby pilnował żony, i, jak idzie na polowanie do Afganistanu, zostawiał ją w bezpiecznej chałupie, a to opowie, jak się bigos robiło, a to kanclerz Niemiec każe postać, żeby sobie nie myślała (popatrzcie, zupełnie tak, jak król Sobieski przerobił pod Wiedniem cesarza Leopolda).

Za prezydenta buraka Belweder był "upartyjniony" i kosztowny jak Bizancjum. Prezydent intelektualista z PO oprócz pomorskiego "barona" partii rządzącej zatrudnia tylko bezpartyjnych z byłej UW, a wydatki na swój dwór zwiększa umiarkowanie, na przykład, jak wieść niesie, w przeciwieństwie do poprzednika, zadowala się posiadaniem tylko pięciu nadwornych fotografów.

PiS nie cieszy się poparciem intelektualistów, tylko jakichś Rymkiewiczów, Krasnodębskich czy Staniszkisowych. Platforma to partia wspierana przez prawdziwe tuzy intelektu - Wajdę, Olbrychskiego, Korę...

Za rządów PiS byliśmy krytykowani przez prasę niemiecką i lewicowe gazety zachodnioeuropejskie. Obecną władzę "Tageszaitung" i inne poważne media bardzo chwalą. Krytykują ją tylko "Financial Times", "The Economist" i temu podobne branżowe pisemka.

CIĄG DALSZY TEKSTU RAFAŁA ZIEMKIEWICZA:

http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/najlepiej...


68 komentarzy

Sobota [ 5.02.2011, 0:18]
Zabity Siergiej Protazanow, dziennikarz gazety Porozumienie Obywatelskie, był, zdaniem rosyjskiej milicji, pijany niczym gen. Andrzej Błasik. Kiedy mordercy odwiedzili reportera Ilję Zimina, który w nocy wrócił z klubu, akurat popsuł się monitoring w budynku, gdzie mieszkał równie kiepski jak radar w Smoleńsku. Redaktora Magomeda Jewłojewa zgubiła z kolei niemal polska brawura, przez którą przypadkiem został postrzelony w głowę.

Przypadek kpt. Arkadiusza Protasiuka, u którego MAK stwierdził przewagę konformizmu w cechach charakteru, to też tylko złagodzona wersja potraktowania dziennikarza Iwana Safronowa. Śledczy uznali, że jego śmierć była wynikiem skłonności samobójczych, których nigdy nie zauważyła rodzina ani koledzy. ()

A jeśli polityk zginie w katastrofie lotniczej? Ten wariant MAK przećwiczył już na gen. Lebiedziu. Winny jest pilot i mgła, a także prawdopodobne naciski ważnych osób na pokładzie śmigłowca, którym leciał (raport z 2002 r.). ()

Wywracanie zniczy, kradzież kwiatów i zdjęć zamordowanych też nie są oryginalnym pomysłem władzy Tuska i Komorowskiego. Identycznie zachowała się rosyjska milicja po zamordowaniu dziennikarki Anastazji Baburowej i adwokata Stanisława Markiełowa. Tu jest normalna moskiewska ulica, a nie cmentarz! czczący ich pamięć słyszeli od rosyjskiej milicji to samo, co polscy obrońcy Krzyża Pamięci.

Poniżej publikujemy listę 35 osób zamordowanych lub zmarłych w tzw. niewyjaśnionych okolicznościach w Rosji i poza jej granicami od czasu objęcia przez Władimira Putina najważniejszych stanowisk w kraju, to jest od lipca 1998 r., gdy został szefem FSB, które to stanowisko zamienił niebawem na fotel premiera, a później prezydenta. To tylko niewielka część ofiar. Informacje o nich w samej Rosji spowszedniały, a w przypadku ponad 90 proc. morderstw wiedza na ich temat nie dociera do zachodniej opinii publicznej.

Odpowiedzialność za śledztwa w tych sprawach ponosi w wielkim stopniu Jurij Czajka były sowiecki prokurator, w latach 19992006 minister sprawiedliwości, a od 2006 r. do dziś prokurator generalny Federacji Rosyjskiej. Trudno inaczej niż schizofrenią nazwać fakt, że niektórzy polscy politycy czy dziennikarze, którzy nie wierzą w prawdomówność Czajki w sprawie Politkowskiej czy Litwinienki (zajmował się nimi osobiście), uwierzyli w jego dobrą wolę w sprawie Smoleńska. Przyjazd Czajki do Polski na spotkanie z prokuratorem Seremetem ogłoszono jako pozytywny efekt wizyty prezydenta Miedwiediewa w Polsce.

Piotr Lisiewicz

Całość:

http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,13092273,w...
26 komentarzy

Środa [ 2.02.2011, 20:45]
Do wyborów parlamentarnych jeszcze jakieś dziewięć miesięcy, a już pojawiają się pierwsze informacje o tym, kto w nich wystartuje. Sporo spekulacji pojawiło się w ostatnich dniach o jedynkach na listach Platformy Obywatelskiej. Czytając te nazwiska, od razu przypomina się stara zasada: Bierny, Mierny, ale Wierny.

W ubiegłym tygodniu media emocjonowały się przeciekami, które wypłynęły ze środowiska Platformy Obywatelskiej. Na wyścigi podawano nazwiska polityków z partii Donalda Tuska, którzy będą zajmować pierwsze miejsca na listach wyborczych PO w różnych regionach Polski. Stopniowo zapoznając się z tymi kandydaturami widać, że Platforma Obywatelska nie potrafi się uczyć na własnych błędach.

To akurat dobra wiadomość. Gorzej, że w Sejmie przyszłej kadencji dużą szansę na znalezienie się będzie miał Cezary Grabarczyk, który najprawdopodobniej zostanie jedynką w Łodzi. To jawna kpina z tysięcy Polaków, którzy dzięki ministrowi infrastruktury koczowali na dworcach lub ściśnięci jak śledzie podróżowali pociągami. A propos ryb. Julia Pitera będzie liderką listy chyba w nagrodę za odkrycie słynnego zakupu dorsza, bo o ustawach jej autorstwa ani widu, ani słychu.

Co i rusz słyszymy o skandalach w służbie zdrowia, problemach z NFZ, protestach białego personelu, ale Ewa Kopacz może być spokojna o swoją karierę polityczną. Ona także będzie numerem jeden. W żaden jednak sposób nie można zrozumieć tego, że minister obrony Bogdan Klich wymieniany jest jako kandydat na lidera listy wyborczej w Krakowie. To chyba najbardziej krytykowany szef resortu w rządzie Donalda Tuska, ale cóż...BMW.

Wybory parlamentarne odbędą się prawdopodobnie w październiku. Czasu więc sporo, ale już teraz są pewniacy, którzy pojawią się na listach wyborczych. Szokujące, że wśród nich wymienia się... Mirosława Drzewieckiego. Tego samego od afery hazardowej i stwierdzenia: Polska to dziki kraj. Andrzej Biernat, szef Platformy Obywatelskiej w województwie łódzkim, stwierdził na łamach Gazety Wyborczej, że Drzewiecki może liczyć na jego poparcie. I były minister sportu będzie wśród kandydatów PO, gdy tylko wyrazi życzenie startu.
Ciekawe, jakie tym razem będzie hasło w kampanii Platformy Obywatelskiej, bo to o standardach w polityce jest już chyba nieaktualne.

http://mypis.pl/aktualnosci/1294-kto-na-lista...

A w Gdańsku na pierwszym miejscu ma być Sławomir Nowak, który ostatnio brnie w zaparte - w sprawie może dość błahej, ale to pokazuje jakim jest człowiekiem:

Sławomir Nowak mówił o nudzie w Davos, teraz o manipulacji - Nie wiem dokładnie co prezydent będzie robił w Davos, szczerze powiedziawszy to nudna impreza. Nie zajmuję się tym wyjazdem, odpuściłem sobie to w tym roku - powiedział Money.pl Sławomir Nowak, minister z Kancelarii Prezydenta. Powyższe słowa padły w rozmowie z Money.pl, gdy pytaliśmy ministra o plany głowy państwa przed wyjazdem na 41. Światowe Forum Ekonomicznego w Davos. Wypowiedź zamieściliśmy w artykule: Nowak dla Money.pl: "Davos to nuda". Ale prezydent jedzie. Pan minister uznał jednak, że nadużyliśmy jego zaufania, co więcej, że świadomie przeinaczyliśmy jego szczere intencje. Tymczasem Nowak nie domagał się autoryzacji, a słowa redakcja przytoczyła wiernie - jednak Nowak dalej próbuje zamydlić oczy wyborcom. Wie, że wypowiedzi polityków PiS są starannie analizowane a nawet manipulowane, zaś politykom PO wprowadzanie w błąd często uchodzi na sucho.
http://news.money.pl/artykul/nowak;mowil;o;nu...
54 komentarze
« Następne Oglądasz 1–10 z 81

Ostatnie komentarze

© Pardon 2006-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie tagi | Kontakt | Reklama
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. | FAQ

używane auta, nieruchomości ogłoszenia, RTV - telewizory, kamery wideo, AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe, notebooki, laptopy, biustonosze, perfumy, buty damskie, bielizna damska